„Na przeciwległej ścianie błyszczała tysiącami sygnałów gigantyczna, czarna, polerowana tarcza. 2yła swoim własnym, złożonym życiem. Tworząc fantastyczną mozaikę, wybuchały i gasły na niej różnokolorowe ognie, migały jaskrawe linie; słyszało się jej równe, głębokie huczenie.
Staliśmy pod tarczą. Mary, jak zaczarowana, patrzyła na tę upiorną grę.
— Tu jesteśmy wszyscy — cicho powiedziała wreszcie i jej szczupła, przezroczysta ręka wskazała na tarczę. — A pan
— Mnie tu nie ma.
— Nie ma Dlaczego — Spojrzenie Mary wyrażało zdziwienie i strach.
— Dlatego, że ja jestem człowiekiem.
—Człowiekiem... — cicho powtórzyła za mną Mary i zamyśliła się.
—Dalej, chodźmy dalej — powiedziałem pociągając ją za rękaw.
Podeszliśmy do niewielkich drzwi w przeciwległym końcu sali. Za nimi zaczynał się niewysoki, lecz nieskończenie długi korytarz. Jego biała, marmurowa podłoga, oświetlona zielonkawym światłem, uchodziła w dal jak droga księżycowego blasku. Było niezwykle cicho. Szliśmy tym korytarzem ja i Mary. Ona milczała. Zdawało się, że gnębiły ją jakieś myśli. Wreszcie stanęła.
— To jest ostatnia droga, Sam.
— Ostatnia
— Dalej nie ma już nic... Wszystko się kończy...
— Nie rozumiem, Maryl“(10)


mieszkania Warszawa |Bwin |wycinarki wycinarka