„Dziecko wyrosło na drugiego dEspard, była to dziewczynka, otrzymała od swego świetnego ojca owo niezatracalne imię, i nic ponad to — jedynie imię. Matkę zmuszono do tego, że zestąpiła trzy stopnie niżej, aby wogóle mogła wyjść zamąż, o, lecz zato mała Julcia dEspard otrzymała swoje imię, które ją podnosi o trzy stopnie wzwyż. Siedzi teraz w kantorze w Krystjanji, ponieważ nazywa
się dEspard, przebywała zagranicą i uczyła się francuskiego. Nie wie ona o niczem dokładnie, włada niecieniowaną norweszczyzną klas średnich, nie umie śpiewać lepiej od innych, nie uczyła się zarządzać domem, nie umie wykonać pracy codziennej, nie umie uszyć swej bluzki, ale umie chybić na maszynie do pisania, no i nauczyła się francuskiego.
Biedna Jul ja dEspard!
Lecz jest zato tak śliczna i piwnooka, a żywa, może też nawet stara się okazać nieco bardziej ognistą, aniżeli nią jest, czyżby inaczej mogła wykazać, z jakiej to ona rasy pochodzi! Wszak jest Francuzką i nietylko Francuzką, lecz pochodzenia południowofrancuskiego i niech tam jak chce będzie z jej nielegalnym rodowodem, w każdym razie jest ona dzieckiem miłości. Szczęśliwa Julja dEspard! I tak dziwnie złożyć się może od tego samego dnia, w którym przybyła do sanatorjum, urosła w wagę, — panna Ellingsen nie była już dłużej jedyną perłą, jedyną periicą na Torahuzie.“(16)
<<<< Cyfry niewiele znaczą
|
pozycjonowanie strony warszawa |Kultura |spływy kajakowe